Ja kiedyś na samą myśl, że kogoś o coś proszę miałam przyspieszoną akcję serca – dosłownie.

Doszłam jakiś temu do wniosku, że nie lubię, nie cierpię prosić, bo wydaje mi się, że:

1. Kiedy proszę pozbawiam siebie siły ( pokazuję słabość)

2. Bo proszenie oznacza dla mnie utrate niezalezności ( a ja bardzo dbam o to, by być osobą niezależną).

3. Bo prosząc podlegam osobie proszonej( tak myślałam)

4. Prosząc daja obraz siebie, jako kobiety, której coś nie działa

5. Prosząc staję sie bezbronna

6. Kiedy proszę oddaję innym władze nade mną.

7. Bo kiedy proszę, rezultat nie zależy w 100% ode mnie tylko od”widzimisię” innych

8. Bo kiedy proszę nie jestem samowystarczalna

9. Bo prosząc o coś, odsłaniam swoje słabe ( czułe) punkty, które można zaatakować, wykorzystać…

10.Bo prosząc czuję się “malutka”, jak mała dziewczynka, jak mały ślepy psiak… Wszelka zależność od kogokolwiek i czegokolwiek mnie dusi…

Co chwila uświadamiam sobie, że największym sabotażystą rozwoju własnego biznesu jestem ja sama.

Ktoś kiedyś powiedział:” Zmień swoje wnętrze, aby zmienić to, co widoczne na zewnątrz.”

Ciekawe jak jeszcze sobie szkodzę? A jak jest w Twoim przypadku?
Lubisz prosić?
A może już jakoś z tym walczysz?

Założę się, że pomogłaś już wielu osobom – a czy pozwoliłaś im pomoc sobie?