Dziś przytoczę moją odpowiedź na pytanie ” czy  rzeczywiście trudno jest pogodzić początkowy etap  macierzyństwa z biznesowym rozruchem.”

Pytanie zadała jedna z kobiet na forum w grupie Biznes i macierzyństwo. To jedna z grup, którą założyłam na portalu społecznościowym Goldenline (zapraszam Cię – dołącz do nas)

Co odpowiedziałam?

Czy trudno dolecieć na księżyc? Czy to jest możliwe? Odpowiedź znasz.
Moim zdaniem łączenie biznesu z macierzyństwem tak – chociaż bardzo, bardzo trudne.

Ja odpowiem z perspektywy mamy dwulatki a za chwilę (w lipcu) mamy drugiego brzdąca.

Wiele zależy od Twojego nastawienia, organizacji pracy, wytrzymałości, determinacji, konsekwencji a także… od temperamentu Twojego dziecka.

Początkowy etap macierzyństwa (kilka pierwszych miesięcy) to ustawiczne zajmowanie się dzieckiem. I nie chodzi tu o to, że ciągle musisz przewijać, karmić itd.

Chodzi o czas jaki poświęcasz dziecku.I to w jaki sposób ono absorbuje Twoją uwagę i koncentrację.

Dziecko (z mojej perspektywy) chce ciągle do mamy. Mama musi być w pobliżu fizycznie. Moja córa wisiała wręcz na cycu prawie cały czas.

Teraz przejdę do biznesu. Jeżeli nie wiesz co, komu, kiedy i jak (a ja tak, niestety zaczynałam) to może być Ci ciężko.
Jeżeli chcesz pogodzić obie role musisz mieć bardzo dokładnie określone i poukładane w głowie – komu będziesz pomagała? (bądź jak wolisz jakich klientów będziesz obsługiwała, kto będzie Twoją grupą docelową), jakie potrzeby będziesz zaspokajała.

Musisz stworzyć dosyć szybko system na wszystko (od systemu pracy – po nawet system obsługiwania klienta).

Jeżeli chcesz rozpocząć łączenie biznesu z macierzyństwem a nie przemyślałaś bardzo dokładnie swojego biznesu – będzie (moim zdaniem) bardzo ciężko.

Dodatkowo mocno Ci polecam, żebyś planowała start biznesu nie w pierwszych dniach po porodzie. Nawet nie w pierwszych 3-5 tygodniach. Ten czas daj sobie na poznanie dziecka, regenerację swoich sił.

Czy chcesz prowadzić e-biznes? Najbardziej polecam – najskuteczniej (wg mnie) można wtedy pogodzić obie role.

I bardzo ważna moja refleksja (ja tak nie zrobiłam – ale teraz przy drugim dziecku mam już inne podejście) musisz w tym wszystkim odnawiać swoją energię i myśleć o sobie.
Czyli deleguj, od początku – od pierwszych godzin niemalże angażuj męża we wszystkie prace.
Niech od razu uczy się przewijać, kąpać, trzymać dziecko (nawet jak się boi).

“Obsługa” dziecka i nawiązywanie kontaktu – tego może się nauczyć nawet najbardziej oporny facet.
A Ty musisz w tym wszystkim znaleźć czas dla siebie. Jeśli nie znajdziesz – bardzo szybko zaczniesz się wypalać jako mama i jako szefowa. I zaczniesz być coraz bardziej wściekła.
Szukaj też wsparcia i odskoczni. Nie zamykaj się tylko w pieluchach i pracy