Jako, że chcę pogodzić obowiązki (nawet jeśli słodkie) związane z wychowywaniem Gaby (niebawem również syna) i prowadzeniem firmy stosuję na co dzień kilka praktycznych, efektywnych zasad:
- na stałe zaprzyjaźniłam się z zasadą Pareto (20:80), rozumiem tę zasadę, doceniam i ustawicznie o niej pamiętam, gdy planuję swoje działania
- zasiadam do pracy z góry określonym, zaplanowanym i zapisanym zadaniem, na tyle małym, że mogę go ukończyć w czasie 30 minut
- pracując (np. gdy moje dziecię śpi) pracuję z pełną koncentracją (tak, tak to oznacza zero pogaduszek, zero bezcelowego serfowania po sieci i zero patrzenia z miną hipnotyzerki w ekran)
- w ciągu roku wyznaczam sobie tylko 3-5 dużych projektów do zrealizowania (przecież nie umrę w tym roku?)
- dbam o ciągłe energetyzowanie się (teraz, niestety z racji ciążowego obrzydzenia do kawy (ja wielka kawoszka) nie mam na myśli napojów typu kawa, power…coś tam itd.) – o sposobach odnawiania energii innym razem.
Ostatnio zastosowałam jeszcze jeden ze sposobów na to, bym mogła wycisnąć z mojej doby jak najwięcej,






