Jedną z wielu moich bolączek w godzeniu obowiązków mamy i właścicielki firmy było efektywne wykorzystanie czasu.
Na początku miotałam się pomiędzy przewijaniem, karmieniem, dawaniem dziecku bliskości fizycznej a pracą zawodową i realizacją kolejnych celów.
Do tego przez ok. pierwsze pół roku życia moja córa chciała ustawicznie siedzieć “na cycu” a widok mamy zasiadającej do komputera wywoływał u niej nagły, bardzo głośny protest.
Jednym z rozwiązań, które zastosowałam było skorzystanie z pomocy chusty. Moje dziecię towarzyszyło mi więc niczym kangurzycy podczas klikania.
Była mama, było ciepłe mleczko, więc wszystko grało… do czasu.
Jednak to wszystko dosyć szybko okazywało się niewystarczające. Córa nie miała ochoty na dzielenie się mamą z komputerem.
Do tego ja coraz bardziej poirytowana zasiadając do pracy nie wiedziałam w co włożyć ręce. Obsługa klientek, przygotowywanie nowych materiałów, dokształcanie, coaching u mentorki, obsługa bieżącej poczty, nowe projekty, oferty itd. itd.
Chciałam zrobić jak najwięcej jak najszybciej wykorzystując dosłownie minuty, które podarowała mi córka, gdy w końcu zechciała zasnąć.
Co wymyśliłam w tej sytuacji?
czytaj dalej…